menuksięga gościMój profilmój avatararchiwum
Czerwiec Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2009 Grudzień Listopad Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty linki
mad world 2 Mad World 1 it's better late then never Story Ana Mcfly 3 Port Clements by Ana story Kate :) Kinia ulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 12234 osóbPowered by blog 4u |
vintageworld7. Co dwa Fletchery to nie jeden! Kicham na to. xD![]() One weeks later. -Dobra jade na lotnisko. Trzymać za mnie kciuki! -Tom... jedziesz tylko po siostre. -Wiem! Ale dawno jej nie widziałem! Boję się! -Czego? To tylko dziewczyna. -Oh doprawdy Jones?! To jedź za mnie! -A pewnie, że pojade. =) Tylko powiedz jaki miała nr lotu i jak się nazywa. -Serio pojedziesz za mnie? Może to tak głupio, że kolege wysyłam... obrazi się jeszcze. -Fletcha! Wysyłasz po nią MNIE! Będzie Ci wdzięczna do końca życia! xD .. -Hej Tom, jestem już na lotnisku jakieś 40 minut i nigdzie Cię nie widze... stało się coś? -O w dupe! Jaki ze mnie debil! -Yy zapomniałeś? -Gorzej! Wysłałem tam Dannego, a on kompletnie nie wie jak Ty wyglądasz! Zaraz będę, daj mi sekunde, przepraszam Cie strasznie. -Poczekaj... ten Twój Danny z Mcfly tak? -No tak, a co? -Nic hahah, ale widze go i zaczepia co drugą ładniejszą blondynke =) -Cały Jones xD Jeszcze raz przepraszam... nie wiem co mnie podkusiło, żeby mu pozwolić Cie odebrać... -Tom. Do zobaczenia niebawem :) . Oby to było ta! -Hej :) -Hi. -Słuchaj szukam dziewczyny o imieniu Ana...powiedz to Ty xD -Niestety nie... a szkoda bo bardzo bym chciała żebyś to mnie szukał =P -Danny jestem :D -Yy erm... Mili -To może dasz się zaprosić na lunch Mili? No chyba, że na kogoś czekasz bo widzę torby :) Pewnie na chłopaka? -Chętnie bym poszła, ale Ty chyba kogoś szukałeś? -A no tak! Mam nadzieje, że się jeszcze zobaczymy. -Pewnie tak, wierze w przeznaczenie xD -A więc dozobaczenia! :D -Yhym... xD . Danny spanikowany szukał dalej... a ludzie przechodzili i odchodzili... nikogo, nikogo kto by czekał. Postanowił się nie poddawać i pytał każdą dziewczynę z walizką, która pojawiła się w pobliżu lotniska. Raz zaczepił nawet jakaś emerytke. I nic. Pojechał na drugie lotnisko, a potem na trzecie... po rozdaniu 1000 autografów i przepytaniu każdej dziewczyny o imię postanowił wrócić do domu. Był padnięty, jakby nie patrzeć spędził tam jakieś kilka godzin... . . -Jesteś wreszcie! Już miałem po Ciebie jechać xD -Tom ja Cie strasznie przepraszam, ale nigdzie nie mogłem jej znaleźć! Może dni Wam się pomyliły? Byłem na 3 lotniskach! -Może masz racje... chyba przyjedzie jutro. -SŁUCHAM!? To ja latam jak głupi, a Ty nawet nie raczyłeś po mnie zadzwonić?! -Dzwoniłem... Masz rozładowany telefon. -NIENAWIDZE CIE FLETCHER! -Oj Danny nie przesadzaj =) Chodź zrobiliśmy kolacje. -Nie jestem głodny! -No nie obrażaj się... Są naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami... na pewno nie chcesz? -Ok! Ale najpierw ide wziąść prysznic. . -Bardzo jest zły? Hhehe -Przejdzie mu. A Ty skąd masz takie świetne pomysły co? -Oh to chyba u nas rodzinne panie Fletcher :) . -Już nie daje rady! Tak nie można żyć , przecież Wy nie macie czasu się w dupe podrapać! Jak nie na uczelni to w ZOO to ta jeszcze lata z tymi rysunkami! Dziewucho! -Jake daj spokój... -Eva czy Ty się widziałaś w lusterku? Bierzesz urlop! A Lena to gdzie jest? -Miała wczoraj jakieś zajęcia wieczorem, a potem pojechała do ZOO, bo przy porodzie była potrzebna, noi rano poszła na uczelnie... pewnie zaraz wróci... -Ja się wami zajme! Chore jesteście! -Hi... ide śpać... -Lena! -Potem Jake... padam na ryj. -Eva idź się do niej połóż, zrobie Wam coś na kolacje... eh. =( . -Jake. Lena chyba ma gorączke... -Ubieraj ją! Pojechałam z Jake'em do lekarza. -I jak Panie Doktorze? -Teraz to złapało ją przeziębienie... ale bardzo bym prosił żeby poszła na badanie krwi. -Coś nie tak? -Po wynikach się dowiemy. ... -Dobra ja idę po te wyniki, a Ty tu czekaj! I nigdzie nie idź! -Dobrze tato! . -Jakto anemia?! Przecież ona je dużo warzyw! -No niestety, musi porządnie wypocząć. Niech się zdrowo odrzywia to może unikniemy zastrzyków. -Dziękuje... -A i tu recepta na witaminy. . -Masz kopa w głowe! -Przepraszam... ale to nie moja -Właśnie, że Twoja, teraz się Tobą zaopiekuje i nie będziesz latać jak kot z pęchęrzem. -Kochany jesteś. -Wiem =) . -Mili?! Co Ty tu robisz?! -Yy Danny opanuj się... Wystraszysz mi gościa. =) -Czemu nie powiedziałaś, że znasz Toma! O jacie ;) Miałaś racje z tym przeznaczeniem! Hehe -No tak tak Danny... -I z czego się śmiejesz? Fletcher Ty cioto! -Mówisz do mnie? -No nie do Toma przecież on jest Fletcher :) -Tak się składa Danny... że jak ją tam nazwałeś Mili... też nazywa się Fletcher, a właściwie to Ana Fletcher... -Że co?! -Przepraszam Danny... hehehe ale nie mogłam się powstrzymać xD -Chyba sobie żartujecie?! Ty nie możesz być jego siostra!! -Ale jest Hahahaha xD -O niee... a już Cie polubiłem. -Heheh :) No przykro mi. Ale to w takim razie Twoje zaproszenie na lunch jest nieaktualne? -Nie no jasne, że jest tylko... -Co? Boisz się mnie Jones? xD -Nie boję się Ciebie cieniasie! -Dobra chłopaki dajcie spokój hehehe Lepiej zjedzmy te wyśmienite naleśniki... chyba, że nie jesteś głodny Dan? -Zjadłbym konia z kopytami! A Wam to ja się kiedyś odwdzięcze... ehh z dwoma Fletchami pod jednym dachem. Katastrofa! -Hahaha xD Nie no ja to nie będe Wam przeszkadzać, znajde jakiś hotel :) -Oj siostra no co Ty =) Ja odstąpie Ci mój pokój. -A Ty gdzie będziesz spał? -No jakto gdzie u Danniego :D -HAhahaaha chyba sobie żartujesz! -To mam ją do hotelu wygonić? -Yy no nie. Jasne, że możesz spac u mnie... -To chodź Ana rozpakujesz się. Dan złapał Toma przy wyjściu. -I żeby było jasne. Nie śpimy razem w łóżku! -Ok, skoro tak bardzo lubisz leżeć na podłodze :D -Ha! Bardzo to było bardzo! Głupi Fletcher. . -Tom na pewno nie będe przeszkadzać? Danny chyba nie jest zachwycony, że będziesz u niego spać... -Hhehe :) Co Ty! Przy Tobie udaje, a tak na serio to on jest gejem xD -To nie boisz się z nim spać? -Wie, że nie ma u mnie szans. Kiedyś już próbował mnie wyrwać... wiesz kwiaty, pluszaki... różne liściki, ale dałem mu do zrozumienia, że nie jest w moim typie. :) -Hehehe :) Nie dziwie mu się xD Wyładniałeś! Okropnie! -A dziękuje! Ty też! Nie poznałbym Cie! Włosy masz dłuższe i jaśniejsze i wogóle! :) -Nie przesadzaj! xD A kiedy nowa płyta? -No właśnie po mału się zbieramy. Nawet napisaliśmy pare piosenek. Będzie dobrze! Tylko szkoda, że dopiero teraz przyjechałaś... -Nie bój nic! To, że lubię pobyć sama i robić zdjęcia się nie zmieniło! -Ja nie wiem jak ja bez Ciebie wytrzymałem te 3 lata! -I wzajemnie... ale nadrobimy co? -Jeszcze bedziesz miała mnie dosyć! -Mam taka nadzieje xD . A jednak jest ktoś kto sie mną zajmuje. Jestem chora. Ten stan jest do kitu. Pomijając, że nie musze pracować i sprzątać. A Jake nosi mi jedzenie do łóżka. Eva chyba się zaraziła i ma katar. Ale mówi, że kicha na to i na uczelnie chodzić będzie. Boję się o nią. Cały czas dostaje jakieś sms-y i się głupio cieszy do telefona! Nic nie mówi. Ale ja się dowiem. O Jake niesie mi deser. Nie moge narzekać... jest całkiem pięknie. I za oknem nie pada. Kocham tu być. Nawet chora. I bez księcia z bajki też. Vintage Girl.
|